Szukaj

Młody Górnik – Serce z Węgla

Blog górniczy, prowadzony przez młodego górnika :)

Moje trzy grosze o Makoszowach

Stało się to co stać się musiało, a raczej miało tylko, że w nie w tym czasie i nie z tego powodu. Chociaż nie – powód jest ten sam ale makoszowskie związki zawodowe dobrze przygrały w ciula. Może zacznijmy od początku.

Zima 2015 – Styczeń tuż po nowym roku, rząd Ewy Kopacz ogłasza plan naprawczy dla stojącej na skraju bankructwa Kompanii Węglowej. W tym planie kopalnia Sośnica-Makoszowy ma trafić do Spółki Restrukturyzacji Kopalń w jednym celu – zamknięciu zakładu. Sośnica-Makoszowy bo były to dwie kopalnie połączone administracyjnie i podziemnie w jedną – aby obniżyć koszty itp. – co się w ogolę nie udało.

W drugiej połowie stycznia miałem wrócić do pracy po wypadku (na zwolnieniu byłem przez 3,5 miesiąca) i nagle po ogłoszeniu owego planu, dowiaduje się od kolegów, że część z nich nie wyjechała na powierzchnie, a część strajkuje rotacyjnie – zjeżdża na dół na szychtę, a po niej zostawali po 3-4 godziny wspierając i strajkując jednocześnie. Wtedy też przyrzekłem sobie, że gdy tylko skończy się moje zwolnienie to dołączę do nich. Jednak nie zdążyłem.

Po strajkach na kilku kopalniach (które razem z S-M miały trafić do SRK) oraz wielu godzinnych spotkaniach ówczesnego rządu z stroną społeczną w końcu padł kompromis. Skończyło się to tak dla nas, że postanowili rozłączyć nasze kopalnie i Sośnicę zostawić w Kompanii Węglowej, a Makoszowy dać do SRK. Wtedy wmawiano związkowcom, a raczej górnikom – że to tylko na chwilę aby się zrestrukturyzować i wtedy nas kupi jakiś inwestor. Do dziś pamiętam jak ochoczo związkowcy wymieniali PGE oraz Węglokoks jako potencjalnych i niemalże pewnych nabywców naszej kopalni.

WTEDY WŁAŚNIE był czas na to aby załoga kopalni Makoszowy wyszła na ulicę, zaczęła palić opony i wróciła do strajku podziemnego i nawet głodowego. Bo dlaczego to właśnie Makoszowy, a nie Sośnica trafiają do SRK? Dlaczego związkowcy z Makoszów z pokorom przyjęli wyrok na swoją kopalnię – o którą tak rzekomo dbają? Gdzie kurwa były te wasze wiecznie rozdarte ryje!? Dlaczego zgodziliście się na tak wielkie ryzyko?

Pytań bez odpowiedzi jest naprawdę wiele. Do dzisiaj nie pojmuję zachowania związków z Makoszów. Dostali przykaz od swoich central, że mają siedzieć cicho? Że są dogadani z PO? Słyszycie jak to brzmi? DOGADANI Z PO… Byłem pewny, że po tej decyzji, związkowcy z Makoszów razem z nami wyjdą na ulicę i dalej będą walczyć o przyszłość kopalni – bo wtedy był jeszcze na to kurwa czas.

Dałbym sobie rękę uciąć, że gdybyśmy wtedy walczyli o kopalnie to dałoby się tej całej szopki uniknąć. Wystarczyło się postawić – kurwa co ja piszę, wystarczyło, że związkowcy zrobią to za co im kurwa płacą – będą bronić naszych miejsc pracy. Naprawdę dziwie się, że nie rozłączyli naszych kopalń i nie dali nam na przykład dwóch lat na pokazanie, która z kopalń jest ‚lepsza’ – ma lepsze perspektywy, złoża i na której jest tańsze wydobycie.

Ale wróćmy do tego nieszczęsnego 2015 roku, który związkowcy z Makoszów jawnie przespali. Ustalono już datę rozłączenia, a w raz z nią pojawiły się listy alokacyjne. Górnicy z Makoszów mogli przejść na Sośnicę – zostając pod Kompanią Węglową, a z Sośnicy mogli przejść na Makoszowy aby skorzystać z urlopów górniczych. Moja decyzja była natychmiastowa – idę na Sośnicę – mimo iż mówiło się o niej źle i że ma kłopoty to wiedziałem, że dalej będę pod państwową spółką z perspektywą na restrukturyzację albo dalszą alokację – bo gdyby za parę miesięcy zamknęli mi Sośnicę od razu skorzystałbym z następnej alokacji. Zostając na Makoszowach miałbym tylko zapewnienie, że jak przejdziemy restrukturyzację to znajdzie się inwestor, a związki cały czas wymieniały Węglokoks oraz PGE. Taki chuj jak pokazał czas, nikt nad zabrzańską kopalnią się nie pochylił, a zakładając bardzo optymistyczny scenariusz związkowców w którym kupuje nas inwestor – to kto miał pewność, że zatrudni całą załogę i że da nam te same przywileje? Że w ogóle nam je da?

Zbyt duże ryzyko aby gdybać. 

Nie ma dla mnie znaczenia pod jaką kopalnią wydobywam węgiel. Póki warunki pracy i płacy są takie same. Fakt, że dojazd jest gorszy niż przedtem ale to naprawdę nie jest problem. Tak samo radziłem moim kolegom, aby nie patrzeli na zapewnienia związkowców, w które nie należy wierzyć nigdy i pod żadnym pozorem – tylko patrzeli na siebie i swoje rodziny – jak się okazało posłuchało niewielu…

Rozsądek a raczej jego brak. Tak mogę powiedzieć, o tych górnikach, którzy uwierzyli w zapewnienia związkowców i wierzą w nie dalej. Do takiego stopnia, że mimo iż Komisja Europejska klepnęła program restrukturyzacji polskiego górnictwa węgle kamiennego, w którym kopalnia Makoszowy ma zakończyć wydobycie do końca tego roku – oni dalej chcą walczyć i walczą. Tylko, że strajki musieli by zorganizować w samej Komisji Europejskiej i tam palić opony, bo nasz rząd nie wiele ma do powiedzenia po zatwierdzonej już notyfikacji…

Ale minęły prawie dwa lata Makoszów w SRK. Dwa lata życia w ciągłym stresie i nie pewności jutra. Dwa lata pracy bez inwestora z ciągłymi dopłatami z budżetu państwa. Ponownie pytam: gdzie kurwa były związki zawodowe?! Przecież po pierwszych sześciu miesiącach już bym atakował rząd o rozpisanie jakiegoś przetargu – o odrobinę zainteresowania , a przede wszystkim o rozgłos – tak aby o Makoszowach ciągle pamiętano.

To wiecie co zwącholę zrobiły przez ten czas? Napisali kilka listów otwartych do Premier i Prezydenta. Rozumiecie? Ci panowie co tak zawsze lubią krzyczeć i palić opony – napisali list – jebnęli związkowe pieczątki i chuj. Jakbym dostał taki list z pieczątkami związkowymi to chyba bym go powiesił w antyramie, ale że listy te trafiły do najważniejszych osób w państwie to z cało pewnością zajęły się nimi odpowiednie kancelarie, które odpowiedziały pewnie na te listy same wklejając podpis i pieczątkę Prezydenta i Premiera.

Owszem ktoś na Makoszowach zarejestrował spółdzielnie pracowniczą starając się wziąć sprawy w swoje ręce – pisali o górnikach, a okazało się potem, że na wespół ze związkowcami… Obecny rząd chcąc zakończyć sprawę kopalni Makoszowy raz na zawsze, rozpisał przetarg na kopalnię we wrześniu br. potencjalni inwestorzy mieli miesiąc czasu aby zapoznać się z historią kopalni oraz przebiegiem jej restrukturyzacji, dostępnymi złożami itp. itd. Znalazł się jeden chętny – jeden z pośród tych wszystkich, o których zapewniali cały czas związkowcy. Inwestor złożył ofertę i był gotów oddać prawie 300 mln zł zapomogi aby stać się właścicielem kopani. Jednak SRK odrzuciło ofertę. Spółka twierdziła, że oferent nie jest wstanie oddać takiej kwoty mając tak mały kapitał zakładowy. Sam inwestor był dla nas wszystkich zagadką.

I tak moi mili od kilku dni jesteśmy świadkami dosyć przykrego przedstawienia. Oczywiście życzę moim kolegom jak najlepiej i chociaż chciałbym żeby kopalnia Makoszowy fedrowała dalej – to wiem, że W TYM MOMENCIE jest już to nie możliwe. Gdy było pole do działania to związki zawodowe wolały udawać że w sumie nic się nie stało.

Wczoraj na twitterze pojawiły się informację, że około stu górników jest zainteresowanych przejściem na inne kopalnie należące do Polskiej Grupy Górniczej (powstałej po Kompanii Węglowej) mimo iż w przeprowadzonym niedawno referendum na kopani tylko 16 osób zdeklarowało taką chęć. Jedna z dziennikarek pisała także, o przepychankach między górnikami z zabrzańskiej kopalni – jedni mieli pretensję do drugich, że się wyłamują.

Wcale się nie dziwię – bo tak podpowiada rozsądek. Pracujemy na dole przede wszystkim dla naszych rodzin, a skoro mogę zadecydować o swojej przyszłości to lepiej żebym zrobił to sam, a nie ktoś za mnie. Poza tym proszę pamiętać, że na Rudzkich kopalniach (do których z Zabrza jest najbliżej) jest ograniczona ilość miejsc – nie wszyscy się tam załapią. Kto pierwszy ten lepszy, dlatego też nie dziwi mnie ten rozłam. Mimo wszystko życzę moim kolegom górnikom jak najlepszych decyzji.

Na sam koniec trzy słowa do tamtejszych związkowców:

nie jest Wam wstyd?

Dobra rada: zacznijcie traktować górników jak mężczyzn przystało

Piątek, piąteczek nasz kochany piątunio zaczął się idealnie dla naszego Ministerstwa Energii i naszych rządzących. Otóż Komisja Europejska w piątek 18-tego listopada zatwierdziła tutaj uwaga:

  1. program pomocowy dla sektora węgla kamiennego – wersja ME
  2. pomoc na zamknięcie kopalń – wersja KE

Czyli albo mam omamy albo Komisja Europejska całkowicie inaczej rozumie pomoc dla sektora o której wspomina Ministerstwo Energii. Chociaż jedno drugiego nie wyklucza, bo przecież zamknięcie nierentownych kopalń zgodnie z tym co mówią / piszą / wygłaszają wszelacy eksperci – jest jedyną drogą do uzdrowienia całego sektora węgla kamiennego w Polsce.

Continue reading „Dobra rada: zacznijcie traktować górników jak mężczyzn przystało”

Górnicze Podsumowanie Tygodnia #5

Miniony tydzień był dosyć szczególnym tygodniem w naszym górnictwie – wszystko za sprawą podwójnych urodzin naszych dwóch wiceministrów z Ministerstwa Energii – Grzegorza Tobiszowskiego oraz Wojciecha Kowalczyka. Spóźnione ale szczere sto lat! panowie 🙂

Continue reading „Górnicze Podsumowanie Tygodnia #5”

Powered by WordPress.com.

Up ↑